reklama
reklama

Ktoś kogoś wykiwał w sprawie wynagrodzeń dla włodarzy miast i gmin

Ustawa regulująca wynagrodzenia dla prezydentów miast, burmistrz i wójtów stała się kością niezgody między włodarzami miast i gmin a lokalnym społeczeństwem.


Podczas czwartkowej sesji Rady Miejskiej w Policach radny Damian Walczak sugerował, że to sprytnie zastawiona pułapka na samorządowców, którzy, aby dostosować się do zgodności przepisów prawa, lawinowo otrzymują podwyżki pobieranych comiesięcznie pensji.

W mojej opinii to pułapka, na którą dali się złapać sami samorządowcy, którzy próbując wykorzystać obowiązujące przepisy prawa, wywindowali pensje dla włodarzy poszczególnych gmin do ustawowego maksimum. Nie dotyczy to tylko i wyłącznie naszych lokalnych samorządów, ale ogólnie sytuacji w całym kraju. Ustawa przewiduje jednak minimalne wynagrodzenia na poziomie nieco ponad 16 tysięcy złotych. I gdyby przyjąć taką retorykę – że poprzez wprowadzone przepisy prawa należy podnieść wynagrodzenie włodarzy miast i gmin do tego minimalnego poziomu – rzeczywiście winą za taki stan rzeczy można byłoby obarczyć Zjednoczoną Prawicę.

Co więcej, włodarze miast i gmin z czystym sumieniem mogliby przyjąć podwyżki swoich zarobków, nie odwołując się w żaden sposób do sytuacji ekonomicznej zarządzanych przez siebie samorządów. Jest przepis, trzeba go respektować, a więc przyjąć podwyżkę i nie dyskutować.

A że rządząca Zjednoczona Prawica – w pełni świadomie, czy też nie – liczyła na to, że rady miast i gmin będą chciały skorzystać z możliwości maksymalnego podwyższenia wynagrodzeń – to już inna sprawa.

Czy taki był plan, czy nie: efekt - wydaje się – został osiągnięty.

Autor: Gracjan Broda

Komentarze (0)

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

SKOMENTUJ ARTYKUŁ

  1. Komentujesz jako GOŚĆ, dlatego jesteś zobowiązany podać swoje imię lub nicka.
0 Znaki/ów
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację