reklama
reklama

Tarocińska: „Oczywiście nie jest to jednoznaczna deklaracja”

Z Anną Tarocińską, członkiem Zarządu Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A., o lokalnej scenie politycznej, zbliżających się wyborach samorządowych oraz Zakładach Chemicznych, rozmawiał Gracjan Broda.

Anna Tarocińska

na zdjęciu: Anna Tarocińska (członek Zarządu Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A.)

Od wielu lat przygląda się Pani lokalnej scenie politycznej nie tylko jako mieszkanka gminy Police, ale także a może nawet przede wszystkim jako członek zarządu Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A. Jak z Pani perspektywy wygląda otaczająca nas rzeczywistość?

Po pierwsze nie znam się na polityce, nigdy politykiem nie byłam, moje obserwacje są subiektywne. Moją pasją jest ogród, a w życiu jak w ogrodzie, trzeba mieć plan i po to siejemy nasiona, sadzimy rośliny, by zebrać plony lub cieszyć oko kwiatami, drzewami. W życiu jestem zadaniowcem. Wyznaję zasadę porządku i kontynuacji przemyślanych pomysłów i działań, które są użyteczne, które powinny zmieniać otoczenie na lepsze, użyteczniejsze, funkcjonalniejsze w poszanowaniu zasad współżycia społecznego, środowiska.
W tzw. „scenie politycznej”, którą obserwuję, jest za dużo pozorowanych działań, gwiazdorzenia, punktowania jednych przez drugich, a to uważam za zupełnie zbędne. Przecież każdy deklaruje, że chce dobrze. Często naprawdę pracowite i mądre osoby są niezauważalne, a ich zasługi marginalizowane, a szkoda. Od dawna skupiam się na tej małej ojczyźnie, tu gdzie mieszkamy. Obserwuję, co kto zrobił, słucham osób aktywnych, szczególnie cenię sobie samodzielność wypowiadanych słów i twierdzeń. Mamy radnych w gminie, mamy w powiecie, ale część z tych osób zupełnie się nie wypowiada, nie formułuje swojego zdania publicznie, a ja chciałabym wiedzieć, co myśli ta, czy ta osoba. Jako osoba od ćwierć wieku pracująca w Zakładach Chemicznych, z czego kilka kadencji w Radzie Nadzorczej, a od kilku lat na najwyższym szczeblu w Zarządzie, otaczającą mnie dzisiaj rzeczywistość widzę jako ogromny potencjał dla rozwoju lokalnego. Zakłady jeszcze dziesięć lat temu przechodziły ogromny kryzys, ja z kilkoma osobami między innymi ze związków zawodowych walczyliśmy w Warszawie na Komisji Trójstronnej oraz Komisji Sejmowej o to, abyśmy jako Zakład funkcjonowali, aby nie obniżano naszych mocy produkcyjnych. To było i przyznam, nadal jest ogromne wyzwanie. Wtedy perspektywa rozwoju była nikła, dzisiaj sytuacja wygląda diametralnie inaczej. Uważam, że Police jako miasto jest w niezwykle ważnym momencie swego rozkwitu.
Ogromną wygraną dla Polic jest budowa fabryki produkcji polipropylenu i propylenu. Ta budowa pociąga za sobą rozbudowę portu w Policach, budowę gazoportu, inwestycje kolejowe, pogłębienie toru wodnego, perspektywę budowy tunelu pod Odrą. Jako członek Zarządu Grupa Azoty Police codziennie spotykam się z ogromnym zakresem szans, wyzwań, ale też i kamieni milowych różnego typu, które stoją przed Zakładami, grupą kapitałową Grupa Azoty oraz szeroko rozumianym samorządem lokalnym. To wszystko możliwe jest dzięki ogromnemu zaangażowaniu finansowemu samych Zakładów, jak i całej Grupy Azoty przy wsparciu instytucji państwowych.

Nie tak dawno zdementowała Pani swój start w wyborach samorządowych i ewentualne ubieganie się o fotel burmistrza Polic. To jednoznaczna deklaracja? Czy może jednak po głowie Anny Tarocińskiej chodzi kolejne wyzwanie, jakim niewątpliwie byłby lokalny samorząd?

Oczywiście nie jest to jednoznaczna deklaracja, a na dany moment. Jestem osobą, która bardzo mało sypia, za to bardzo dużo czasu poświęcam na pracę, wolontariat, oraz analizę tego, co dzieje się lokalnie. Jestem domatorem, najlepiej czuję się właśnie w Policach. Dzisiaj skupiam się na pracy zawodowej w Zakładach Chemicznych Police. Pamiętajmy, że to spółka notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych, spółka, w której decyzje podejmowane są na przecięciu setek wektorów. Przez to moja praca jest interdyscyplinarna i niezwykle ciekawa.

Często zdarza się, że zaczepiają Panią mieszkańcy gminy Police i proponują, aby jednak zmieniła swoje zdanie i poważnie pomyślała o starcie w wyborach samorządowych?

Tak, bardzo często i to od dawna.

Chyba jeszcze w Policach nie było takiej sytuacji, że na około 1,5 roku przed wyborami samorządowymi znamy już co najmniej kilku kandydatów, którzy deklarują swój udział w wyborach?

Przyznaję, że mnie samą też to bardzo zaskoczyło, jednak należy to uszanować, bo każdy ma swoje powody takich deklaracji.

Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A., w której zasiada Pani zarządzie to największy pracodawca w regionie i nie ma co ukrywać solidne wsparcie dla prestiżu i możliwości rozwoju gminy Police. W jaki sposób można wykorzystać potencjał osób zarządzających Spółką i przełożyć na konkretne korzyści dla gminy Police? Poza oczywiście środkami finansowymi należnymi z tytułu podatków.

Czy może być lepsza reklama dla miasta Police niż Mistrz Polski, który na koszulce nosi nazwę firmy w tym Police? Taka reklama to marzenie innych samorządów. Sama jestem bardzo dumna z naszych zdolnych i pracowitych Złotek.
Zarząd tworzymy w cztery osoby, trzech prezesów i ja. Każdy z nas nastawiony jest na bardzo dobrą konstruktywną współpracę z samorządem. Takim przykładem oprócz tych formalnych, które mamy na co dzień, jest choćby wspólny Dzień Polic i Dzień Chemika, który powrócił do Polic po kilku latach z powodzeniem.
Aktualnie na terenie Zakładów pracuje około dziesięciu tysięcy osób. Sama budowa to ogromne wyzwanie organizacyjne, samorząd lokalny bardzo nas tutaj wspiera. Z uwagi na proces budowy a co za tym idzie dyscyplinę finansową, każdą wydawaną złotówkę oglądamy i musimy oglądać sto razy, natomiast z wielką dbałością staramy się być widoczni jako odpowiedzialny pracodawca realizujący społeczną odpowiedzialność prowadzonego biznesu.

Powstająca fabryka Polimerów Police to nie tylko umocnienie stabilnej pozycji Grupy Azoty, ale także poszerzenie palety produktów oferowanych przez Grupę. To dodatkowe miejsca pracy i dodatkowe środki finansowe płynące do budżetu gminy. Czy dostrzega Pani jeszcze jakieś dodatkowe korzyści?

Tak! Przecież obszar wokół Zakładów to spore tereny inwestycyjne i morze korzyści dla mieszkańców z tym związanych. Dostrzegam jeszcze wiele innych korzyści, które zamierzam realizować i wspierać decydentów przy ich realizacji.

Gdzie widzi Pani siebie za 10 lat? Dalej w Grupie Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A., samorządzie lokalnym a może prywatnym biznesie?

Z Zakładami związana jestem od urodzenia, a jako 6-letnie dziecko, które przyjeżdżało z tatą do biurowca na czas załatwienia przez Niego spraw, czekałam w dziale socjalnym u ŚP. Pani Marii Haptar. Uwielbiałam ten biurowiec, jego przeszklenia. Chciałam tam pracować i tak też się stało, choć nie w dziale socjalnym. Pasja do spraw socjalnych, pracowniczych pozostała i przez lata realizuję ją w swojej pracy, reprezentując pracowników w organach spółki.
Półtora roku temu uzyskałam licencję dot. pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Weekendy poświęcam na prowadzenie własnej firmy zajmującej się nieruchomościami. Swoją pasją do budownictwa i obrotu nieruchomościami zaszczepiam córkę, która od niedawna rozpoczęła swoją przygodę zawodową jako agent obrotu nieruchomościami.
Za 10 lat chciałabym realizować się zawodowo, korzystać z nabytego przez lata doświadczenia. Chciałabym angażować się w samorząd lokalny oraz biznes prywatny.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Autor: Gracjan Broda, Foto: Gracjan Broda

Komentarze (0)

Nie ma tu jeszcze żadnych komentarzy

SKOMENTUJ ARTYKUŁ

  1. Komentujesz jako GOŚĆ, dlatego jesteś zobowiązany podać swoje imię lub nicka.
0 Znaki/ów
Załączniki (0 / 3)
Udostępnij swoją lokalizację

#zobacz także