reklama

Świadek ma obowiązek, a nie tylko możliwość – jak reagować na krzywdę za ścianą?

  • Aktualności
  • Publikacja:
  • schedule Czas czytania: 3 minuty

„To nie moja sprawa”, „Może tylko głośniej rozmawiają”, „Nie chcę mieć problemów na policji” – to najczęstsze myśli, które paraliżują nas, gdy słyszymy niepokojące dźwięki zza ściany. Tymczasem eksperci z Centrum Usług Społecznych w Policach stawiają sprawę jasno – reagowanie na przemoc to nie akt dobrej woli, ale nasz prawny i społeczny obowiązek. Jak zrobić to mądrze i bezpiecznie?

Świadek ma obowiązek, a nie tylko możliwość – jak reagować na krzywdę za ścianą?
Świadek ma obowiązek, a nie tylko możliwość – jak reagować na krzywdę za ścianą? / zdjęcie: Pixabay

Gracjan Broda

Gracjan Broda

Redaktor naczelny • Dziennik Policki

gbroda@dziennikpolicki.pl

Przemoc to nie tylko „podbite oko”

Pierwszą barierą w reagowaniu jest nasza własna definicja przemocy. Często czekamy na „spektakularne” dowody – siniaki, krzyki czy interwencję karetki. Marta Tokarski, dyrektor CUS w Policach, przypomina jednak, że przemoc ma wiele twarzy:

Psychiczna: upokarzanie, wyzywanie, stała kontrola.
Ekonomiczna: odbieranie pieniędzy, uniemożliwianie podjęcia pracy.
Zaniedbanie: szczególnie drastyczne w przypadku dzieci oraz seniorów i osób z niepełnosprawnościami.

Jeśli słyszysz powtarzające się wulgaryzmy kierowane do dziecka lub widzisz, że starsza osoba w Twoim otoczeniu jest izolowana i zaniedbana – to już są sygnały, które wymagają sprawdzenia.

„Lepiej zareagować raz za dużo, niż o raz za mało”

Wielu świadków obawia się konsekwencji zgłoszenia, które mogłoby się nie potwierdzić.

– Absolutnie nikomu nie grozi żadna kara finansowa ani prawna za zgłoszenie podejrzenia, które po weryfikacji okaże się bezzasadne – uspokaja Marta Tokarski, dyrektor Centrum Usług Społecznych w Policach.

W pracy socjalnej przyjmuje się zasadę, że lepiej przeprowadzić diagnozę, która rozwieje wątpliwości, niż dopuścić do tragedii przez zaniechanie. Pracownicy socjalni wchodzący w środowisko mają ogromne doświadczenie w tym, jak sprawdzić sytuację rodziny, nie narażając przy tym osoby zgłaszającej.

Gwarancja anonimowości

Kluczowym lękiem świadków jest obawa przed zemstą sprawcy. Iwona Kleiber oraz Marta Tokarski podkreślają w wywiadzie standardy pracy polickich służb: zgłoszenia od osób prywatnych są traktowane anonimowo.

– Kiedy odbieramy zgłoszenia ze środowiska, nigdy nie informujemy rodziny, skąd mamy te informacje. Sąsiad czy znajomy może czuć się bezpiecznie – jego nazwisko nie pada podczas wizyty pracownika socjalnego w domu, w którym może dochodzić do przemocy – wyjaśnia Marta Tokarski.

Gdzie szukać pomocy w Policach?

Jeśli jesteś świadkiem sytuacji, która Cię niepokoi, masz kilka dróg działania:

1. Centrum Usług Społecznych w Policach: Najlepiej skontaktować się bezpośrednio z pracownikiem socjalnym. To tutaj zaczyna się pierwszy etap diagnozy (sekretariat: 91 42 43 840).
2. Policja: W sytuacjach nagłych, gdy życie lub zdrowie jest zagrożone, należy dzwonić pod numer alarmowy 112.
3. Szkoły i przedszkola: Jeśli niepokój budzi los dziecka, warto porozmawiać z pedagogiem szkolnym. Choć, jak przyznają ekspertki, szkoły wciąż mają opory przed samodzielnym zakładaniem Niebieskich Kart, to ich informacja przekazana do CUS jest kluczowa dla uruchomienia pomocy.

Procedura Niebieskiej Karty – pomoc, a nie wyrok

Warto pamiętać, że uruchomienie procedury Niebieskiej Karty nie zawsze musi kończyć się w sądzie. To przede wszystkim mechanizm wsparcia. Grupa diagnostyczno-pomocowa (w której skład wchodzi m.in. dzielnicowy i pracownik socjalny) bada, czy rodzina potrzebuje asystenta, terapii uzależnień czy programu korekcyjno-edukacyjnego dla sprawcy.

Twoja czujność może być pierwszym krokiem do przerwania wielopokoleniowego łańcucha przemocy. Jak podsumowują ekspertki: zwiększająca się liczba Niebieskich Kart w Policach to paradoksalnie dobry znak – oznacza, że jako społeczeństwo stajemy się bardziej świadomi i mniej obojętni na krzywdę drugiego człowieka.

Udostępnij Artykuł

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.