Gdy gasną ekrany, zaczyna się magia. Jak Daria Zarzeczna przyciąga tłumy na czytanie bajek
W dobie wszechobecnych smartfonów, sztucznej inteligencji i szybkich animacji na TikToku, wydawać by się mogło, że spokojne czytanie książki to przeżytek. Tymczasem w Policach dzieje się coś odwrotnego. Podczas „Spotkań z bajką” scena Miejskiego Ośrodka Kultury pęka w szwach. Jaka jest recepta Darii Zarzecznej na odciągnięcie dzieci od ekranów? Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać: autentyczność, odrobina magii i... Eugenia.
Gracjan Broda,
Świat bez „fajerwerków”
Wchodząc na salę widowiskową Miejskiego Ośrodka Kultury podczas spotkań z cyklu „Spotkania z bajką”, dzieci trafiają do innej rzeczywistości. Nie ma tu jednak wielkich telebimów ani głośnej, syntetycznej muzyki. Jest nastrojowe światło, wygodne poduszki i głos lektora.
– Tu nie ma ekranów, nie ma sztucznej inteligencji, nie ma muzyki ani zbędnych bodźców. Jest tylko słuchanie prostej, mądrej opowieści – mówi Daria Zarzeczna w programie "Kontra GOŚĆ" w studio Dziennika Polickiego.
Jak przyznaje, to właśnie ta prostota jest kluczem do sukcesu. W świecie przeładowanym informacjami, dzieci podświadomie tęsknią za momentem wyciszenia, w którym mogą uruchomić własną wyobraźnię.
Eugenia – gwiazda, która skradła show
Choć Daria Zarzeczna to doświadczona polonistka i animatorka, z uśmiechem przyznaje, że ma poważną konkurencję. To Eugenia – charakterystyczna pacynka, która stała się symbolem spotkań.
– Eugenia to fenomen. Dzieci zakochały się w niej od pierwszego wejrzenia. Przybijają jej piątki, przytulają ją, a niektóre maluchy mówią wprost, że przychodzą do MOK-u nie na bajkę, ale właśnie do niej – opowiada Zarzeczna.
Pacynka pełni funkcję pomostu – pomaga przełamać nieśmiałość, wywołuje emocje i sprawia, że literatura staje się dla dziecka „żywą” postacią, a nie tylko tekstem na papierze.
Czytanie pod kocykiem
Sukces cyklu przeniósł się także poza mury Ośrodka. Letnie edycje plenerowe pokazały, że policzanie chcą spędzać czas wspólnie i to w bardzo swobodnej formie. Leżaki, kocyki, przytulanki i otoczenie drzew – to wystarczyło, by frekwencja przerosła oczekiwania organizatorów. Dla dzieci to okazja do wybiegania się na polanie, a dla rodziców – do wspólnego, aktywnego uczestnictwa w kulturze.
Co ciekawe, „Spotkania z bajką” stały się wydarzeniem międzypokoleniowym. Na widowni z równym zaangażowaniem co dzieci, słuchają dorośli. Po lekturze często wywiązują się rozmowy o emocjach – o tym, jak radzić sobie ze złością czy smutkiem.
– Te uczucia nie są trudne tylko dla dzieci. One są równie trudne dla nas, dorosłych – zauważa Daria Zarzeczna.
Inwestycja w przyszłość
Zarzeczna podkreśla, że jej pasja do czytania ma głębokie korzenie – swojemu synowi czytała na głos jeszcze przed jego narodzinami i rytuał ten trwa do dziś, mimo że chłopiec ma już 8 lat. Jako mama i pedagog wie, że czas poświęcony na słuchanie literatury to najlepsza inwestycja w rozwój mowy, logicznego myślenia i wzbogacanie słownictwa dziecka.
W świecie, który pędzi coraz szybciej, polickie „Spotkania z bajką” są dowodem na to, że prawdziwa magia nie potrzebuje procesorów i wysokiej rozdzielczości. Potrzebuje jedynie drugiego człowieka, dobrej historii i chwili uwagi.
Udostępnij Artykuł:








