reklama

Police miały szansę na „drugą nogę”. Ufniarz: zmarnowaliśmy czas

  • Polityka
  • schedule Czas czytania: 3 minuty

Przez dziesięciolecia gmina Police była postrzegana niemal wyłącznie przez pryzmat wielkiego przemysłu chemicznego. Choć obecność Zakładów Chemicznych zapewniała stabilność, w historii samorządu istniały momenty, w których Police mogły stać się czymś więcej niż miastem przyfabrycznym. O niewykorzystanych szansach, barierach biurokratycznych i wizji „drugiej nogi” gospodarczej mówił Grzegorz Ufniarz, wieloletni samorządowiec i były wiceburmistrz Polic w programie „Kontra GOŚĆ” Dziennika Polickiego.

Grzegorz Ufniarz w studio Dziennika Polickiego / [zdjęcie: Dziennik Policki]

Gracjan Broda,
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Złote lata prosperity i brak alternatywy

W rozmowie z redaktorem Gracjanem Brodą, Grzegorz Ufniarz wraca pamięcią do okresu, który nazywa czasem „prosperity”. Był to moment, gdy fabryka funkcjonowała świetnie, a o dzisiejszych problemach surowcowych czy ogromnych inwestycjach w Polimery Police nikt jeszcze nie myślał. Gmina dysponowała wtedy znacznymi środkami, które – z dzisiejszej perspektywy – mogły zostać zainwestowane w dywersyfikację przychodów budżetu.

To był moment, kiedy należało zacząć budować tę mityczną „drugą nogę”, na której gmina mogłaby stanąć w razie zadyszki przemysłu chemicznegopowiedział Ufniarz.

Chodziło przede wszystkim o ściągnięcie zewnętrznych przedsiębiorców, którzy ulokowaliby w Policach swoje zakłady, niezwiązane bezpośrednio z Zakładami Chemicznymi.

Marzenie o hubie transportowym

Jedną z najpoważniejszych, choć ostatecznie niezrealizowanych wizji, było stworzenie w Policach regionalnego hubu transportowego. Gmina oferowała zachęty podatkowe i infrastrukturę, jednak na przeszkodzie stanęła jedna, kluczowa bariera: brak dogodnego dojazdu.

Podczas gdy inne gminy w regionie korzystały na bliskości autostrad i dróg ekspresowych, Police mogły o tym jedynie pomarzyć. Każdy inwestor zajmujący się logistyką wybierał lokalizacje, z których łatwiej było wyjechać w stronę Europy Zachodniej czy południa Polski. Zdaniem Ufniarza, brak determinacji w tamtym czasie, by jeszcze mocniej lobbować za kluczowymi arteriami, odbija się czkawką do dziś.

Infrapark – eksperyment zdławiony przez biurokrację

Najbardziej konkretną próbą zmiany profilu gospodarczego gminy był projekt Infraparku. Miał to być nowoczesny park przemysłowy, wykorzystujący potencjał terenów wokół fabryki. Projekt ten, choć obiecujący, stał się ofiarą „paraliżu decyzyjnego”.

Ufniarz wspomina go jako lekcję pokory wobec państwowej biurokracji.

Kłopot polegał na tym, że Infrapark był sparaliżowany. Zwykłe transakcje na gruntach wymagały zgody dziesiątek ministrów i podsekretarzy stanu. Ten projekt po prostu przewrócił się pod ciężarem papierówpodkreślił.

Gmina, ufając, że Infrapark „zrobi robotę za nią”, straciła cenny czas, w którym mogła budować własną, niezależną ofertę inwestycyjną.

Nowa szansa: Zachodnia Obwodnica Szczecina i obwodnica

Mamy niebywałe szczęście, że te decyzje zapadły. Teraz musimy tylko uważać, by Police nie stały się jedynie miastem tranzytowymostrzega Grzegorz Ufniarz.

Kluczem do sukcesu ma być teraz błyskawiczne przygotowanie oferty gospodarczej, by inwestorzy, którzy pojawią się wraz z nowymi drogami, chcieli w Policach zostać, płacić podatki i tworzyć miejsca pracy.

Udostępnij Artykuł: