„Bremerhaven”. Pływająca katownia na Łarpi [część 2]
Zakotwiczony na rzece Łarpi statek „Bremerhaven” przez lata pozostawał jedną z najmniej znanych kart historii wojennych Polic. Dla więźniów Hydrierwerke nazwa ta budziła jednak strach większy niż większość obozów pracy.
Gracjan Broda
To właśnie tam trafiali ludzie uznani przez niemieckie kierownictwo za „niezdyscyplinowanych” lub niewydajnych.
Kara za wszystko
„Bremerhaven” był głównie obozem zbiorowego zakwaterowania dla pracowników przymusowych. Obóz karno – wychowawczy był jednym elementem zlokalizowanym w najniższej części statku tzw. Zęzie. W praktyce były miejscami brutalnego terroru.
Do obozu można było trafić za próbę ucieczki, zbyt wolną pracę, konflikt ze strażnikiem albo zwykłe wyczerpanie organizmu.
– To było miejsce stworzone po to, by złamać człowieka psychicznie i fizycznie – mówi Jacek Stasiak ze Stowarzyszenia „Skarb”.
Ludzie zamknięci pod pokładem
Najgorsze warunki panowały w zęzach statku. Więźniowie przebywali głęboko pod pokładem, praktycznie bez dostępu do światła i świeżego powietrza.
– Ludzie spali w wilgoci i brudzie, stłoczeni w ciasnych pomieszczeniach w miejscu gdzie wcześniej znajdowały się mieszaniny oleju, smarów i odpadów ropopochodnych – podkreśla Stasiak.
Latem stalowy kadłub zamieniał statek w rozgrzany piec.
– Temperatura pod pokładem mogła dochodzić nawet do 50-60 stopni Celsjusza. Zimą z kolei metalowe ściany wychładzały wszystko do granic wytrzymałości – opowiada Stasiak.
Śmierć w ciszy
Więźniowie umierali z wycieńczenia, chorób i braku powietrza. Wielu nie wytrzymywało nawet kilku tygodni pobytu na statku.
„Bremerhaven” był miejscem niemal całkowicie odciętym od świata. Nie przypominał klasycznego obozu. Był pływającą katownią, w której człowiek stawał się anonimowym numerem.
Ci, którzy przeżyli pobyt na statku, do końca życia zmagali się z traumą i poważnymi problemami zdrowotnymi.
Symbol terroru w Policach
Dziś po statku nie ma już śladu. Jednak historycy i pasjonaci lokalnej historii podkreślają, że „Bremerhaven” był jednym z najbardziej brutalnych elementów całego systemu obozowego przy Hydrierwerke.
Dla wielu więźniów wejście na pokład oznaczało wyrok śmierci.
Powiązany Artykuł
Iluzja normalności. Jak wyglądało życie robotników przymusowych w Policach [część 1]
Udostępnij Artykuł