Dlaczego ofiary wracają do oprawców? Wyjaśniamy psychologiczne pułapki przemocy domowej
To pytanie, które najczęściej zadają postronni obserwatorzy: „Dlaczego ona/on po prostu nie odejdzie?”. Często, zamiast współczucia, ofiara spotyka się z niezrozumieniem, gdy po interwencji policji i uruchomieniu procedur, decyduje się na powrót do krzywdziciela. Marta Tokarski i Iwona Kleiber w rozmowie z Angeliką Muchowską odsłaniają bolesną prawdę o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
Gracjan Broda,
Mechanizm „obniżonej wartości”
Marta Tokarski, dyrektor Centrum Usług Społecznych w Policach, wskazuje na fundament, na którym sprawca buduje swoją przewagę: systematyczne niszczenie poczucia własnej wartości ofiary.
– Trzeba sobie zdawać sprawę, że ofiara przemocy domowej ma bardzo obniżoną własną wartość. To wychodzi w każdym aspekcie jej życia – wyjaśnia dyrektor Tokarski.
Długotrwała przemoc – zwłaszcza psychiczna – działa jak kropla drążąca skałę. Ofiara zaczyna wierzyć, że bez oprawcy sobie nie poradzi, że jest niewystarczająca, a to, co ją spotyka, jest w jakiś sposób jej winą. Powrót pod skrzydła sprawcy nie jest wyborem „lepszego życia”, ale wynikiem psychicznego paraliżu i lęku przed nieznanym.
Lęk o dzieci i brak alternatywy
Iwona Kleiber, przewodnicząca Zespołu Interdyscyplinarnego ds. Przemocy w Policach, zwraca uwagę na barierę logistyczną i emocjonalną, jaką jest opieka nad dziećmi. Choć w gminie istnieją formy pomocy, takie jak hostele czy domy samotnej matki, decyzja o ucieczce jest dla wielu kobiet dramatyczna.
– Kobiety często zostają w tych środowiskach, bo obawiają się o komfort dzieci. Myślą o szkole, o tym, że zmiana miejsca zamieszkania wywoła u rówieśników nieprzyjemne komentarze – zauważa Iwona Kleiber. – Strach przed tym, że dzieci „stracą dom” lub będą stygmatyzowane, bywa silniejszy niż instynkt przetrwania – dodaje.
„Procedura to nie wszystko” – rola systemu wsparcia
Najważniejszym wnioskiem z rozmowy redaktor Angeliki Muchowskiej z ekspertkami Centrum Usług Społecznych w Policach jest fakt, że sama procedura Niebieskiej Karty to jedynie pierwszy etap. Bez kompleksowej opieki psychologicznej, ofiara jest niezwykle podatna na manipulację sprawcy, który w fazie tzw. „miesiąca miodowego” obiecuje poprawę i błaga o wybaczenie.
Ofiara nie może zostać sama: Jeśli nie otrzyma wsparcia specjalistów, rodziny lub przyjaciół, mechanizm psychologiczny niemal zawsze popchnie ją z powrotem w ręce kata.
Praca ze sprawcą: Iwona Kleiber podkreśla, że system musi oferować pomoc obu stronom. W Policach realizowane są programy korekcyjno-edukacyjne, które mają na celu naukę nowych zachowań i wyjście z ról, które sprawcy często wynieśli z własnych, przemocowych domów.
Przerwać milczenie
Tokarski i Kleiber zgodnie apelują – nie oceniajmy ofiar za ich powroty. To, co z zewnątrz wydaje się brakiem logiki, od środka jest walką o przetrwanie w skrajnie zaburzonym świecie. Wsparcie, cierpliwość i stała obecność służb takich jak Centrum Usług Społecznych to jedyna droga, by ofiara mogła w końcu poczuć się na tyle silna, by zamknąć za sobą drzwi na zawsze.
Udostępnij Artykuł:








