Niebieska Karta w praktyce: Procedura, której nie trzeba się bać
Wokół „Niebieskiej Karty” narosło wiele mitów. Dla jednych to jedynie martwy przepis, dla innych – groźne narzędzie, które może zniszczyć rodzinę. Prawda jest jednak zupełnie inna. To precyzyjny mechanizm ratunkowy, który ma jeden cel: zatrzymać przemoc, zanim dojdzie do tragedii. O tym, jak ta procedura wygląda w polickiej rzeczywistości, redaktor Angelika Muchowska rozmawiała w Centrum Usług Społecznych.
Gracjan Broda,
To nie wyrok, to plan naprawczy
Wiele osób doznających przemocy zwleka ze zgłoszeniem sprawy, bojąc się machiny urzędowej. Iwona Kleiber, przewodnicząca zespołu interdyscyplinarnego w Policach, uspokaja: procedura Niebieskiej Karty to przede wszystkim działania wspierające, a nie wyłącznie opresyjne.
– Procedura nie jest wszczynana na żądanie, ale też jej zakończenie nie zależy od prośby osoby doznającej przemocy – wyjaśnia Iwona Kleiber. O tym, kiedy karta zostanie zamknięta, decyduje grupa diagnostyczno-pomocowa, w skład której wchodzi m.in. dzielnicowy i pracownik socjalny – dodaje.
Daje to gwarancję, że sytuacja w domu jest realnie stabilna, a ofiara nie uległa chwilowej presji sprawcy.
Kto tworzy policki „mur bezpieczeństwa”?
Kiedy w Policach zostaje założona Niebieska Karta, do działania przystępuje zespół specjalistów. To nie tylko urzędnicy, ale „szyta na miarę” grupa ekspertów, dopasowana do potrzeb konkretnej rodziny:
Dzielnicowy i pracownik socjalny: fundament każdej grupy.
Pedagog lub wychowawca: jeśli w rodzinie są dzieci (szkolne lub przedszkolne).
Kurator: jeśli rodzina jest już pod nadzorem sądu.
Specjaliści od uzależnień: jeśli problemem w domu jest alkohol lub inne używki.
Wspólnie tworzą oni plan pomocy, który może obejmować terapię, wsparcie asystenta rodziny czy pomoc prawną.
Co z „oprawcą”? Czy system daje szansę na zmianę?
Częstym błędem jest myślenie, że Niebieska Karta ma za zadanie jedynie ukarać sprawcę. Iwona Kleiber podkreśla, że policki system stawia na tzw. „działania miękkie”.
– Oferujemy programy korekcyjno-edukacyjne dla osób stosujących przemoc. To nie są działania opresyjne, ale nastawione na zmianę zachowania – mówi.
Celem jest nauczenie sprawcy, jak radzić sobie z emocjami bez agresji. Dopiero gdy te metody zawiodą, a przemoc trwa nadal, sprawy kierowane są do prokuratury i sądu.
Gdzie kończy się wstyd, a zaczyna ratunek?
Dyrektor Centrum Usług Społecznych w Policach Marta Tokarski, zwraca uwagę na kluczowy aspekt – czas reakcji. Często sygnały o przemocy docierają do służb zbyt późno, bo otoczenie boi się „wtrącać”.
– Warto sprawdzać, warto reagować i przyglądać się, jak wygląda sytuacja w rodzinie. Każda sprawa jest badana indywidualnie, z ogromną delikatnością – podkreśla Iwona Kleiber.
Niebieska Karta w Policach to nie powód do wstydu, ale sygnał, że rodzina otrzymała profesjonalnego „nawigatora”, który pomoże jej wypłynąć na bezpieczne wody. Jak pokazują statystyki, świadomość mieszkańców rośnie – coraz częściej rozumiemy, że przemoc to nie tylko złamana ręka, ale też niszcząca słowna agresja czy izolacja ekonomiczna.
Udostępnij Artykuł:








