Dobry początek nie wystarczył. Świt Szczecin przegrał z Górnikiem Łęczna 2:3

  • Sport
  • schedule Czas czytania: 2 minuty

Nieudanie rozpoczęli nowy sezon Betclic 2. Ligi piłkarze Świtu Szczecin. W inauguracyjnym spotkaniu przed własną publicznością podopieczni Marcina Sasala przegrali z Górnikiem Łęczna 2:3, mimo że już na początku meczu objęli prowadzenie.

Dobry początek nie wystarczył. Świt Szczecin przegrał z Górnikiem Łęczna 2:3
Dogodna sytuacja Alexandra Gorgona w meczu z Górnikiem Łęczna / [zdjęcie: Gracjan Broda]

Gospodarze znakomicie weszli w spotkanie. Już w 2. minucie Krzysztof Ropski wykorzystał swoją okazję i wyprowadził Świt na prowadzenie. Chwilę później szczecinianie mogli podwyższyć wynik, jednak piłka po strzale jednego z zawodników trafiła w słupek.

Niewykorzystana sytuacja szybko się zemściła. W 8. minucie Adam Deja efektownym uderzeniem zza pola karnego doprowadził do wyrównania, nie dając szans Mateuszowi Abramowiczowi. Goście poszli za ciosem i w 23. minucie objęli prowadzenie po bramce Bartłomieja Korbeckiego.

Po przerwie Górnik powiększył przewagę. W 57. minucie Mateusz Hołownia pokonał bramkarza Świtu, podwyższając wynik na 3:1.

Zespół ze Skolwina nie zamierzał jednak składać broni. W 79. minucie kontaktowego gola zdobył Kacper Wojdak, dając gospodarzom nadzieję na doprowadzenie do remisu. Mimo ambitnej końcówki i prób odrobienia strat, Świt nie zdołał już zmienić losów spotkania i trzy punkty trafiły do Górnika Łęczna.

Po końcowym gwizdku trener Świtu Marcin Sasal nie ukrywał rozczarowania wynikiem, podkreślając, że jego zespół był odpowiednio przygotowany do sposobu gry rywali.

Od tygodnia wiemy jak gra Górnik i wszyscy taką informację dostali. To wszystko zrobiliśmy zresztą w treningu. Co więcej pojechałem na sparing do Janowa Podlaskiego, żeby to zobaczyć, przekazać odpowiednią wiedzę i tak też byłopowiedział podczas pomeczowej konferencji prasowej.

Szkoleniowiec zaznaczył, że bierze odpowiedzialność za porażkę, jednocześnie oceniając, że jego drużyna przegrała z rywalem, który nie zaprezentował wysokiego poziomu.

Ja ten wynik biorę po prostu na klatę i tyle. Mnie to denerwuje, że w takich okolicznościach przegrywamy z zespołem, który spadł z I ligi i grał moim zdaniem słabododał.

Marcin Sasal zwrócił również uwagę, że budowa zespołu to proces, a mimo porażki dostrzega pozytywne elementy w grze swoich zawodników.

Sasal dzisiaj jest, jutro go może nie być, to jest bez znaczenia. Chodzi o to, żeby zbudować zespół, drużynę. Ta drużyna dzisiaj zaczęła się budować. Mogę mieć pretensje do chłopaków o jakieś rzeczy, ale całościowo zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Fizycznie nie pękliśmy, graliśmy do końca, wykorzystaliśmy zmiany. Tylko jednej rzeczy brakuje – wyniku – i nad tym ubolewam. Jak emocje opadną, trzeba wziąć się do analizy i od wtorku przygotować do następnego meczupodsumował trener Świtu Szczecin.

Udostępnij Artykuł

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.